O Odpowiedzialności słów kilka.
Tak dosłownie i przenosząc.
Odgrzebałam w kufrze książki z przeszłości. Wprawdzie mało ich,bo cóż,nie jestem w Domu,ale zawsze. Wróciłam do tego kto,co,gdzie i jak. Akcja – reakcja. Zapomniałam już jaka to była przyjemność.
Wracając do mojego życia ,w którym tak jakoś podświadomie nawet grzebię. I karcę sama siebie za naiwność i niepohamowanie. Z ta małą różnicą,że teraz nie zamykam oczu,kiedy przypomnę sobie te irytujące sytuacje ze mną w roli głównej (których nawiasem było wiele). Jakoś trzeba z tym żyć i bynajmniej nie pójdę się teraz ciąć.
Nie wiem kto mnie nauczył Moralności. Naprawde,o to,w moim życiu trudno było. Może jakoś genetycznie zaprogramowane. I wiecie co? Mimo tego,że Ona chowa się czasami w kąt,to zawsze,zaznaczam,ZAWSZE wraca. Branie odpowiedzialności za błędy to niepodważalne minimum.
Tak prawde mówiąc,to jestem tak pozbawiona uczuć wyższych,ktorych nikt mi nie pokazał,że mogłabym bezproblemowo się spakować i pójść w świat. Ale. Właśnie,obiecałam. Obietnic,wbrew pozorom się dotrzymuje. Choć nie do końca. Z obietnicami trzeba się utożsamić. I nawet ta cała inteligencja i mądrość polska idzie się jebać,kiedy braknie jednego. Odpowiedzialności za słowa.
Obiecałam,że zostanę. Zostałam. Jestem odpowiedzialna? Za słowa – jak najbardziej.
A Ty?
(Nawróciłam się. Ostatnio zaczęłam się pokazywac ludziom bez grama makijażu. Minęły mi już lata,kiedy myślałam,że jestem Dorosła,bo używam tuszu do rzęs. Został mi tylko pociąg do pomadki ochronnej,niezbędnej w moim przypadku,bo nagminnie przygryzam wargi. I wiecie co? Wyglądam słodko w przyrumienionych policzkach. Zaznaczę,że naturalnie >naturalność wywołana wcześniejszą historią z pumeksem<. I NIE wydaję kroci na róż do policzków<cóż za oszczędność<. Moje rzęsy nie są pogrubione o 200% >reklama prawde Ci powie!< i wyglądam jak mała dziewczynka. I wiecie co? Dobrze mi z tym. Teraz tylko zbawię świat,pójdę do nieba i pozamiatane. Cheers)